Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

Być po stronie Chrystusa, czyli o utracie wiary.

Dodaj komentarz

12/05/2012 00:07:06

                                                                                                                          Rafałowi

       Witold Gombrowicz napisał kiedyś w Dzienniku, że będzie zawsze po stronie Chrystusa, nawet w Niego nie wierząc. Głęboko się z nim zgadzam. Chyba jednym z najtrudniejszych doświadczeń duchowych jest świadomość utraty wiary. Ale jest to zarazem sprawa najgłębiej pojętej uczciwości. Orzec o swojej wierze lub niewierze, a zwłaszcza o tej drugiej rzeczywistości, wymaga odwagi nie tyle wobec świata, ile przede wszystkim nas samych, naszej mentalności, naszego poczucia istnienia w świecie i sensu tego istnienia albo jego bezsensu. Kultura ludzka, a zwłaszcza religie monoteistyczne przekonują nas, że życie ma sens. A co się stanie, jeśli dochodzimy do wniosku, że życie nie ma sensu? Że dla niektórych z nas sensem jedynym jest wiersz Rilkego, który żadnej nadziei nam nie daje, albo dzieła Mozarta, które są samą radością, ale też nie niosą perspektywy eschatologicznej, bo o niej pojęcia żadnego nie mamy? Problem polega też na tym, że często aktem niewiary zaprzeczamy w jakiś istotny sposób naszej tradycji, naszemu wychowaniu, naszym bliskim, wreszcie nam samym jako ludziom ukształtowanym w określonych kodach kultury, w tym przypadku w mitologii i wierze śródziemnomorskiej. Kody te wbijają nam do głowy określone przez nie same sposoby myślenia i dzieje się to często poza naszą świadomością. Tak jest, tak musi być – myślimy. Baruch Spinoza z Amsterdamu zapisał kiedyś słynną myśl: Deus sive natura. Myślałem o tym wielokrotnie i obserwując naturę w żaden sposób nie umiem w niej dostrzec Boga. Natura to wielki mord, dokonywany od zawsze, od początku. Silniejszy zabija i zjada słabszego po to, żeby żyć. Jak się ma to wiary, do Boga, do bożego miłosierdzia? Chyba nijak, ale można założyć, że tylko ludzie są najwyższym odbiciem Przedwiecznego jako istoty zdolne do myślenia abstrakcyjnego, a wszystkie inne istoty żywe od najmniejszych roślinek i zwierzątek skazane są na wieczny i nieustanny mord. Utrata wiary polega między innymi na tym, na świadomości totalności tego zjawiska w skali globalnej. Ludzie chronią prawem własne życie, próbują też chronić życie kilku udomowionych zwierzaczków, ale jednocześnie inne zabijają, by je zjeść. Z drugiej strony żadnego wpływu na to nie mają i są zupełnie bezsilni na zwykłe zabijanie natury przez naturę w lesie, w parku, na polu, w morzu i w wielu innych miejscach. Wiara usiłuje nas uczyć, że jest życiem, że jest nadzieją, że potrafi zmienić świat. Od dawna niczego nie zmienia. Pisali o tym przejmująco i Bruno Schultz, i Franz Kafka. Jest bardziej polisą na życie pozagrobowe, zawartą u zupełnie nieznanego Ubezpieczyciela, niż obietnicą wewnętrznej wolności i nadziei nie beznadziejnej. Ale i tak będę zawsze po stronie Chrystusa, nawet w Niego nie wierząc. Być może jest to najkrótsze wyznanie wiary?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s