Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

Dialektyka samotności

Dodaj komentarz

19/05/2012 12:37:27

                                                                            Rafałowi

      Octavio Paz, jeden z najbliższych mi pisarzy, literacki noblista z roku 1990, zanotował w cyklu esejów Labirynt samotności słowa bardzo przejmujące:Wszyscy ludzie w jakiejś chwili swojego życia czują się samotni, więcej: wszyscy ludzie są samotni. Żyć – znaczy oddzielać się od tego człowieka, którym byliśmy, aby się wgłębiać w tego, którym będziemy, w przyszłego, zawsze obcego. Samotność jest ostatecznym tłem ludzkiej kondycji. Człowiek jest jedyną istotą, która czuje się samotna, i jedyną, która jest celem poszukiwań drugiej istoty. Jego natura – jeśli można mówić o naturze w odniesieniu do człowieka, tej istoty, która właśnie odkryła samą siebie z chwilą, kiedy powiedziała „nie” przyrodzie – polega na dążeniu do urzeczywistnienia się w drugim. Człowiek jest tęsknotą i poszukiwaniem komunii. Dlatego też zawsze, kiedy odczuwa siebie, odbiera sam siebie jako brak kogoś drugiego, jako samotność Octavio Paz ma rację. Samotność jest odczuciem braku, ale często nie ma na nią skutecznego lekarstwa. Można być wśród ludzi i próbować nawiązywać z nimi relacje, ale w najbardziej własnym jestestwie pozostaniemy zawsze tacy sami, osobni, jedyni, niepowtarzalni i samotni. Octavio Paz tak dalej pisze:Wszystkie nasze wysiłki zmierzają do obalenia samotności. Tak więc, czucie się samotnymi ma podwójne znaczenie: z jednej strony polega na tym, że posiadamy świadomość siebie; z drugiej zaś – na pragnieniu wyjścia z siebie samego. Samotność, która jest zasadniczym stanem naszego życia, staje przed nami jako próba i jako czyściec, po których zakończeniu zniknie udręka i nietrwałość. […] Samotność jest smutkiem, to znaczy skazaniem i pokutą. Jest karą, ale również obietnicą zakończenia naszego wygnania. Całe życie wypełnione jest tą dialektyką. […] Narodziny i śmierć są doświadczeniami samotności. Rodzimy się samotni i umieramy samotni. Nie ma nic ważniejszego niż to pierwsze zanurzenie się w samotności, jakim są narodziny, chyba tylko ten drugi upadek w nieznane, jakim jest śmierć. […] Nasze życie jest codziennym uczeniem się śmierci. Bardziej niż życia uczy nas się umierania. I uczy się nas źle. Myśli Octavia Paza wydają mi się głęboko prawdziwe, ale można je odnieść nie tylko do poczucia samotności, także do wielu innych rzeczywistości i zjawisk, w których żyjemy. Do życia jako takiego, do nieprzenikalności granic wzajemnego poznania dwóch osób, które się kochają albo przyjaźnią czy chociaż szanują. Samotność jest stanem podstawowym naszego istnienia bez względu na to, czy żyjemy sami, czy z kimś. Samotność to nasza osobowość i emocjonalność tak czy inaczej ukształtowana. Mogę kogoś bardzo kochać, mogę znać bardzo dobrze jego reakcje i zachowania, zwłaszcza w sytuacjach jak najbardziej intymnych, ale nie zdołam pojąć jego myślenia, jego postrzegania świata, jego reakcji emocjonalnych. Oczywiście, można o tym mówić – i do tego służy język, po to go ludzie wymyślili – ale są granice, których przekroczyć nie sposób. Gdy widzę zielone drzewo, nie mam żadnej pewności, że inny człowiek postrzega je tak samo. W swoim doznaniu zmysłowym i estetycznym może widzieć je zupełnie inaczej i język tu nie ułatwi sprawy. Pozostajemy zatem samotni w oglądzie tej samej rzeczy. To samo dotyczy uczuć, bliskości, intymności, a więc obszarów dla nas i naszego życia najważniejszych. Jaką mamy pewność, że to, co ja w tej chwili czuję, odczuwa równie podobnie bliska nam osoba? Żadnej, chyba że wejdziemy na drogę niewerbalną, na drogę języka ciała, zwłaszcza wtedy, kiedy śpimy. Zasnąć przy kimś, kogo się kocha jest pewnym przełamaniem dialektyki samotności. Z drugiej strony jednak diagnoza wielkiego meksykańskiego poety i pisarza nie pozostawia złudzeń. Oto raz jeszcze słowa Octavio Paza ze zbioru Labirynt samotnościI prosimy miłość – która będąc pożądaniem jest głodem komunii, głodem zarówno upadku i skonania, jak i odrodzenia – by nam dała kawałek prawdziwego życia, prawdziwej śmierci. Nie prosimy jej o szczęście ani o spoczynek, Lecz o chwilę, tylko o chwilę pełnego życia, w którym by się stopiły sprzeczności, a życie i śmierć, czas i wieczność pogodziłyby się ze sobą. Miałem może siedemnaście, może osiemnaście lat, gdy słuchając Czwartej Symfonii Brahmsa uświadomiłem sobie, że jest to utwór o samotności, o tym, czym jest nieobecność. Kot w pustym mieszkaniu? Tak, o tym samym mówią te dwa wielkie teksty kultury. Być może najbardziej złowrogie jest to, że każdy z nas prędzej czy później na samotność będzie skazany. Starość, niedołężność, choroba to w naszym świecie konieczność, z którą wielu z nas musi się zmierzyć. Jest to zawsze doznanie samotności. A jak to odnieść do miłości? Kultura Europy żyje w kulcie miłości. Potrafi o niej opowiadać godzinami, latami, stuleciami. Tylko jak to się ma do tego, co ta sama kultura nazwała prawdą albo alienacją? Dialektyka samotności Octavio Paza jest tekstem bardzo ważnym także dlatego, że wskazuje na te opozycje, że samotność nazywa po imieniu i nie boi się powiedzieć prawdy o jej okrutnej naturze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s