Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O inteligencji diabła

Dodaj komentarz

16/06/2012 15:47:1                                                        

  Mojemu prywatnemu Diabłu

 

Zacznijmy od tego, że w diabła nie wierzę, ale w Szatana być może, choć to bez sensu. Myślę, że piekło jest puste, jeśli w ogóle istnieje. W tę drugą Instancję też nie wierzę, ale może miło się rozczaruję. Inteligencja „sił nieczystych” [czy są brudne, tego nigdy na szczęście nie doświadczyłem] polega na umiejętnym prowokowaniu naszego myślenia i stawiania pytań. Jeden z najbardziej inteligentnych diabłów naszej kultury literackiej – Mefisto – powiedział ustami Johanna Wolfganga Goethego słowa znaczące: Jam częścią tej siły, co wiecznie zła pragnąc, wieczne dobro czyni. Intuicja i wiedza autora Fausta polegała na tym, że sięgnął do starej europejskiej tradycji manicheizmu, która przenikała myśl Starego Kontynentu od dawna, niemalże od jej jeszcze starożytnych początków od czasu wyjścia z katakumb. Dualizm dobra i zła był stałym motywem nie tyle teologii, bo ta spróbowała sobie z tym jakoś poradzić ze względów wiadomych, ile filozofii, która nie była obarczona myśleniem jedynie poprawnym. Unde malum to jedno z najważniejszych jej pytań. W kontekście zła, grzechu, diabła i przekroczenia granic są jednak pytania ważniejsze. Czym jest dobro i czym jest zło? Intuicyjnie przypisujemy dobro Bogu, a zło Złemu. Otóż, nie jest to takie oczywiste. Zło potrafi być przewrotne, dobro z zasady musi być dobre, bo nie ma innej możliwości zaistnienia. I to właśnie stanowi o sensie i istocie tego konfliktu. Jeśli mówię o inteligencji diabła, to tylko dlatego, że mówiła o tym cała kultura europejska od jej początków we wczesnym średniowieczu. Może będę za to potępiony na wieki, ale zło zawsze wygrywało z dobrem. A jednocześnie dobro zawsze miało ambicję podkreślenia swojej wyższości. Właściwie dlaczego? Jakie są racje, że to dobro ma być wyżej? Nie ma na to żadnych dowodów. Natura ludzka ma to do siebie, że nieustannie oscyluje między złem a dobrem.  Dlaczego diabeł jest inteligentny? Bo chociaż w niego nie wierzę, wiem, że dokonuje takich wyborów, których ja nigdy bym nie dokonał jako zwykły człowiek, żyjący gdzieś w Polsce, w Gdyni. Diabeł jest inteligentny bez względu naszej w niego wiary czy niewiary. On po prostu jest. To pewien paradoks naszego myślenia i rozumienia rzeczywistości: można nie wierzyć w Boga, ale nie wierzyć w diabła jest głupotą w tym sensie, że dobra nie musimy doświadczać. Zła musimy doświadczać zawsze, taka jest przecież kondycja naszego losu na tej ziemi. Wielu ludzi pisało o inteligencji diabła; być może najlepiej zrobił to Johann Wolfgang Goethe w prologu Fausta, wkładając w usta Mefista takie oto słowa, kierowane do Boga:

Ponieważ Ty, o Panie, raczyłeś ku nam zejść,

By sprawdzić, jak na ziemi żyją istoty twoje,

I także mnie zazwyczaj chętnie widywałeś,

Przeto znajduję się w gromadzie twej czeladzi.

Wybacz, lecz nie potrafię używać wielkich słów,

Choć cały świat dokoła mną pogardza,

A wiem, że patos mój wywołałby twój uśmiech,

Lecz Ty od uśmiechu dawno już odwykłeś.

O słońcu i o światach nie umiem nic powiedzieć;

Atoli widzę dobrze, jak człowiek tu się biedzi.

Zaś mały władca ziemi jest ciągle taki sam,

Tak samo osobliwy, jak w dniu swoich narodzin.

I żyłby może łatwiej,

Gdybyś go nie obdarzał drobiną swego światła;

Nazywa je rozumem, szafuje bez umiaru,

I swoją zwierzęcością przeraża nawet zwierzę.

Zdaje mi się podobny, wybacz, łaskawy Panie,

Do długonogiej jętki,

Co niezgrabnymi podskokami daremnie pragnie wzlecieć,

I monotonną nutką ukryty w trawie brzęczy.

Niech by tam tkwił w tej trawie i niech by tam pozostał,

Lecz nos swój wścibiać musi nawet w najbłahszą sprawę.

                                                   [tłumaczył Bernard Antochewicz]

      Inteligencja diabła polega na mentalnym paradoksie. W imieniu Lucyfera zawiera się coś jak najbardziej pozytywnego: to ktoś, kto niesie światło. A jednocześnie jest aniołem upadłym, jest Złym. W tradycji myśli europejskiej i kultury ustaliły się podstawowe koncepcje zła i Złego. Pierwsza jest z czasów bardzo dawnych, manichejskich, i obecna była przez stulecia. Traktowała diabła jako rodzaj złej inteligencji, myśli obarczonej intencjami negatywnymi, ale jednak myśli. Druga pojawiła się w wieku XX, w obliczu wielu hekatomb i totalitaryzmów tego stulecia. Pewnie najbardziej przejmująco napisała o tym Hannah Arendt w jednej z najsławniejszych swoich książek: Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła. Wielka myślicielka nie zdetronizowała Mefista, udowodniła coś zupełnie innego, to mianowicie, że Mefisto – jako diabeł inteligenty – umarł, podobnie jak Woland i jego cudowna świta, pozostając symbolem zła myślącego. Jego miejsce zajęły demony w rodzaju Eichmanna, Himmlera, Stalina i wielu innych ludzi, którzy potwierdzili, że zło przestało być inteligentne, że stało się banalne, okrutne, bezwzględne i śmiertelne, że nie można prowadzić z nim żadnego dyskursu, żadnej rozmowy, żadnego zakładu o życie w innym świecie, którego nie znamy i nigdy nie poznamy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s