Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O mądrości Brahmsa

Dodaj komentarz

  27/10/2012 23:52:33

Jest muzyka mądra i głupia. Podział ten i wartościowanie nie mają, broń Boże, żadnych właściwości ocennych; są jedynie stwierdzeniem faktu, na który zwróciłem uwagę wiele lat temu. Rzadko mówi się o muzyce poważnej w tych kategoriach, bo w powszechnym przekonaniu wszystko, co jest poważne, jest poważne, co wielu przypadkach mija się z prawdą. Są tacy twórcy, których dzieła ujawniają nie tylko wartości estetyczne, ale także intelektualne, które inspirują do myślenia poza warstwą czysto brzmieniową. Jednym z nich jest dla mnie Johannes Brahms, człowiek, który uważał, że urodził się za późno, chociaż myślę, że żył we właściwym czasie dla swojej sztuki. Mądrość Brahmsa polega na dojrzałości jego artyzmu, na wyciągnięciu ostatecznych konsekwencji z własnych korzeni swojej sztuki i przetworzenia ich w stylistykę jego czasów. Jest wiele takich utworów, zwłaszcza z późnego okresu twórczości – chociażby rewelacyjny Kwintet klarnetowy h-moll op. 115 – ale ja myślę zwłaszcza o jego symfoniach, a szczególnie o ostatniej, Czwartej, w tonacji e-moll. Każda z jej czterech części jest namysłem nad istotą romantycznej symfoniki. Jest tam wszystko, co wyczerpuje znamiona dojrzałej romantycznej symfoniki: dramatyzm, liryka, instrumentacja [z rogami w części drugiej], frenetyczna radość w części trzeciej, którą trudno już określić mianem scherza, bo jest czymś więcej, i wreszcie fatalizm ogniwa finałowego, które odwołuje się do Bacha i do kultury muzycznej baroku, ale które jest na wskroś romantyczne w swojej stylistyce. Ta część Czwartej Symfonii jest być może najbardziej fascynują, bo łączy w sobie wiele różnych elementów: starą technikę passacaglii, której temat został wywiedziony z jednej z kantat Bacha, romantyczną emocjonalność i coś, co można nazwać muzyczną bezwzględnością, a nawet okrucieństwem, ale tym prawdziwym, które mówi prawdę o ludzkim losie. Są takie dzieła sztuki, które mają odwagę o tym mówić bez względu na to, jakimi środkami wyrazu artystycznego się posługują. Czwarta Symfonia Brahmsa jest jednym z takich dzieł, mimo że należy do kategorii tzw. muzyki absolutnej. Dla twórców romantycznych była to ważna kategoria, zwłaszcza w odniesieniu do programowości w znaczeniu przede wszystkim literackim. Ale nie ma czegoś takiego, jak muzyka absolutna; każda sztuka jest dziełem ludzkim i wyraża wrażliwość i myśli swego twórcy, nawet jeżeli jest tak obiektywna, jak Kunst der Fuge Jana Sebastiana Bacha. Czy jednak rzeczywiście jest obiektywna? Napisał ją konkretny człowiek i nawet jeśli byłby to najbardziej skomplikowany traktat filozoficzny, to wyszedł spod ręki tego a nie innego człowieka. W tym sensie mówię też o mądrości muzyki Brahmsa, co nie przeszkadza temu, że wielki twórca uwielbiał twórczość Johanna Straussa syna. Być może jest coś w tym, że jest muzyka mądra i głupia, bo obie są dla nas ważne, obie nas zachwycają, jednej i drugiej potrzebujemy w naszym codziennym życiu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s