Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O miłości po raz drugi

Dodaj komentarz

27/05/2012 11:41:47

 A komu innemu? – Rafałowi

 Miłość jest to dziwna sprawa. Porusza nasze serce i odbiera władzę umysłu. Jest emocją najbardziej pożądaną, oczekiwaną, potrzebną do życia. Jednocześnie, gdy się kończy – bo wszystko się kiedyś kończy – przynosi cierpienie niesamowite, ból wielki, doznanie obcości wobec osoby, która do tej pory była nam najbliższa na świecie. Tym razem o końcu miłości kilka Myśli spisanych chcę utrwalić. A raczej kilka pytań, zdając sobie sprawę, że niełatwo na nie odpowiedzieć, jeśli w ogóle odpowiedź taka jest możliwa. Jak to się dzieje, że coś, na co czekamy, o czym marzymy, co jest największym zadaniem naszego życia, nagle się załamuje? Co sprawia, że kończy się to, co tylko śmierć ma prawo skończyć? I czy śmierci nie przeżywamy w naszych emocjach już za życia? Wiem, że są to pytania naiwne, ale bez tej naiwności nie można pójść dalej. Pytania kolejne: czy miłość jest jak hamburger w barze, czy może jednak czymś o wiele bardziej wartościowym? Dlaczego ludzie, którzy się kochają, potrafią tak okrutnie siebie ranić? Wszystko to jest chyba sprawą relacji między tym, co symbolicznie nazywam sercem a tym, co równie symbolicznie określam mianem umysłu. Otóż, ta opozycja wydaje mi się kluczowa w rozumieniu fenomenu miłości i zarazem zaprzeczeniu tego zjawiska. Miłość – obok wielu różnych rzeczy – powinna zawierać w sobie pierwiastek sympatii, tak jak ją rozumieli Grecy, czyli coś w rodzaju nie tyle współczucia, ile współodczuwania, doznawania tych samych emocji i zarazem rozumienia emocjonalnych potrzeb człowieka, którego się kocha. Dlaczego zatem kończy się miłość i dlaczego umiera, skoro zbudowała bastiony – wydawałoby się – niezniszczalne, otoczone murami jak w Carcassonne? Wiele lat temu rozmawiałem z wybitnym polskim Tomistą profesorem Mieczysławem Gogaczem, który powiedział mi słowa niezapomniane: Miłość ma zawsze klasę czynnika chroniącego. Trzeba o nią zabiegać. Nie może być potępiony ktoś, kto jest kochany. Myślę, że jest w tym wiele racji nie tylko w sprawach wiary i moralności. Także w tym, co zwykle nazywamy ludzką przyzwoitością. Miłość jest stanem szczególnym, dla jednych nienormalnym, dla innych nieosiągalnym. Ale jeśli już jest, niech trwa, bo inaczej nasze życie będzie o wiele bardziej uboższe.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s