Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O miłości

1 komentarz

25/02/2012 00:33:48

                                                                                                                   Rafałowi

 

   Z miłością jest bardzo trudno coś zrobić, bo albo ona jest, albo jej nie ma. Jeśli jest, jest z natury bezwarunkowa i w naszym, tylko ludzkim pojęciu, ostateczna. Jeśli jej nie ma, otwiera się przed nami obszar emocjonalnie niewiadomy i zwykle niezbyt szczęśliwy. O miłości napisano wiele, trudno wszak o temat bardziej aktualny i uniwersalny, a także nam wszystkim chyba najbliższy. Są dwa teksty, które dotykają tego zjawiska najgłębiej. Starszy sięga odległych czasów biblijnych, młodszy powstał w trudnych czasach roku 1945, w spalonej przez wojnę Europie. Oto tekst pierwszy, który wyszedł spod pióra Apostoła Narodów, św. Pawła. Brzmi tak oto:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

I tekst drugi, który napisał Czesław Miłosz:

Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,

Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,

Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.

A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,

Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,

Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.

Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,

żeby stanęły w wypełnienia łunie.

To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:

Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.

Od dawna myślałem, że teksty te łączy wspólny mianownik. Pierwszy jest słowem kanonicznym, biblijnym i jakże ludzkim zarazem. Ileż tam jest spraw dla nas najważniejszych, tych bez których trudno żyć. Bo jak powiedzieć o dzieciństwie i dojrzałości? Jak wyrazić prościej to, co jest istotą miłości: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;  nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję. Bezwarunkowość miłości jest chyba jej cechą osobliwą, ale i zarazem najważniejszą. Tekst Miłosza z kolei zwraca uwagę na rzecz inną, ale jak najbardziej konieczną w tej sytuacji: na tajemnicę miłości. Nie wiemy, jak się właściwie to dzieje. Nie znamy tego mechanizmu, kiedy miłość się rodzi i kiedy umiera. Próbujemy to sobie – co jest oczywiste – w jakiś sposób zracjonalizować, ale być może nie ma to sensu. Miłość jest życiem, miłość jest tym, co inni nazywają prokreacją. Ale czym właściwie jest miłość? Co sprawia, że dwie obce sobie dotąd osoby, bez względu na płeć chcą ze sobą być razem? Czy można to jakoś sensownie wytłumaczyć? Myślę, że można, ale czy trzeba? Miłość jest tak wielką wartością, że jeśli jest, to jest. Jeśli jej nie ma, to powinniśmy robić wszystko, żeby była. Ma jeszcze kilka innych walorów: prywatnej ochrony, poczucia bezpieczeństwa, w obszarze wiary – perspektywę zbawienia, w wymiarze ludzkiego życia – pewność spełnionej egzystencji. A to już dużo. Tajemnica miłości polega też na tym, że gdzieś pod maską pożądania, którą inni nazywają seksem, kryje się coś więcej, potrzeba bycia ze sobą, bycia codziennego i bezwarunkowego w tym znaczeniu, że nie chodzi o zwykłe zdarzenia, tylko o świadomość wzajemnej obecności i wspólnego życia na wszelkich możliwych krańcach świata. Miłość nie jest czymś niezwykłym, miłość jest czymś bardzo zwykłym. Jeśli to się dobrze zrozumie, pojmuje się także, że zwykłość życia polega na tym właśnie: na kochaniu drugiego człowieka nie dlatego, że on po prostu jest, tylko dlatego, że jesteśmy sobie przeznaczeni. I chyba tylko na tym polega wielki sens miłości. I sens życia jako takiego. Nauka prowadzi nas w coraz bardziej odległe mikroświaty i makroświaty. Chciałbym kiedyś dotrzeć w te dwie skrajności, ale wiem, że żadnych szans na to nie mam. I to jest życie. I to jest śmierć. I to jest miłość. To prawda, że miłość czasem się kończy. Jest to być może najbardziej traumatyczne doznanie naszego bycia tutaj. Wszystko musi umrzeć, wszyscy w końcu muszą odejść, jak napisał Tadeusz Kantor w teatralnej partyturze Wielopola, Wielopola… Chodzi tylko o to, żeby odchodzić w poczuciu spełnionego życia, w poczuciu miłości, która trwa i która jest ważną opozycją dla śmierci. Kto wie, czy nie jest to perspektywa nadziei, nawet jeśli w tę nadzieję nie wierzymy. Adam Mickiewicz miał rację: Kochajmy się!

Advertisements

One thought on “O miłości

  1. …trudno komentować… są to rozmyślania i refleksje dojrzałego emocjonalnie człowieka, świadomego nieograniczonej wartości i piękna uczucia miłości, próbującego zgłębić miłość – jako uczucie i jako poziom postrzegania ludzi, rzeczywistości, jako filozofię życia, która ma przełożenie na całe życie – myślenie, podejmowanie decyzji, ocenę zachowań, samoocenę, system wartości, na podejście do pracy i postrzeganie obowiązków wobec przełożonych i współpracowników… Piotr poznał tę wielką głębię i wielowymiarowość miłości, wszystkie jej aspekty związane z ludzką naturą i jej fizjologią i duchową… Był niezwykłym człowiekiem, osobowością, ale niewykreowanym sztucznie tworem – był zwykły – nie tworzył barier ani nie uważał się za kogoś niezwykłego… Zachowywał się zawsze tak samo, czasem krytykowany, za sposób bycia, był tym samym Piotrem – kolegą, redaktorem, wykładowcą, nauczycielem, przyjacielem, petentem w urzędzie, klientem w sklepie. To jest właśnie ten dar i umiejętność, zrozumienie istoty miłości.. jako filozofii życia, postrzegania ludzi, zjawisk, przedmiotów… przyjęcie założenia, że każdy człowiek, zwierze, roślina, wszystko , co nas otacza ma w sobie tę miłość czy jest wynikiem pozytywnych emocji… Jak osiągnie tę świadomość, postrzega się świat, ludzi… zjawiska, zdarzenia – zupełnie inaczej.. I jestem przekonany, że Piotr miał tę świadomość i widział, doświadczał i odczuwał wszystko to, czego doświadczał inaczej niż większość ludzi… Ze wszystkich doświadczeń – dobrych i złych – czerpał siłę i radość życia. Odszedł świadomy swojej choroby, nie robiąc z tego faktu wydarzenia medialnego, nie udawał też, że nic się nie stało… Odszedł…ale jest nadal, w naszych myślach i wspomnieniach, w swojej pracy – publikacjach, audycjach… i w pamięci ludzi… którzy myślą o Nim, wspominają… i uśmiechają się ..

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s