Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O niebyciu i nieistnieniu

Dodaj komentarz

01/12/2012 23:51:50

 Rafałowi, który prosił mnie o tekst jak najbardziej optymistyczny

 

Słowa te dla wielu z nas wydają się wręcz absurdalne. Bo co to właściwie znaczy nie być? Nie istnieć?  Nie żyć? Wyjść z obszaru pamięci naszych bliskich, których już w ich świadomości nie ma, bo poszli tą drogą, którą każdy z nas pójdzie? To kłopotliwe i trudne pytania. Kłopotliwe, bo każdy myślący człowiek ma świadomość własnego odchodzenia i umierania, trudne, bo sfera wiary, choćby nie wiem jak żarliwej, wcale nam w tej sprawie nie pomaga. Ryszard Przybylski swój znakomity esej o poezji mego zmarłego blisko dwadzieścia lat temu przyjaciela, księdza Janusza Pasierba, zatytułował Poezja wiary tragicznej. Tylko z pozoru tytuł ten sprawia wrażenie oksymoronu. W rzeczywistości jest dotknięciem tego, co w naszej egzystencji, w naszym byciu na ziemi, jest projekcją naszego niebytu. Oto początek tego przejmującego tekstu: Uważnemu czytelnikowi poezja Janusza Pasierba jawi się przede wszystkim jako przesłuchanie ciała. Nie osłuchanie, lecz właśnie przesłuchanie. Współczesna antropologia filozoficzna zapewnia nas, że ciało wiąże się z <<dziedziną mowy>> i jest pierwszym <<słowem>>, jakie wypowiada każdy człowiek. Niech tedy odpowie na dręczące nas pytania. Nowy Testament poucza nas, że człowiek nie tyle <<ma ciało>>, ile <<jest>> ciałem. Niech tedy poeta, przesłuchując je jak najsprawiedliwszy sędzia, dowie się od swego <<jest>>, jak i po co istnieje. Pytać ciało znaczy albowiem tyle, co pytać o istotę człowieczeństwa i poszukiwać dróg naszych przeznaczeń. Co jest jednak istotą człowieczeństwa? Bycie czy niebycie? Wydaję mi się, a nawet jestem tego pewny, że niebycie po krótkim byciu tu, na Ziemi. Dlaczego niebycie? Dlatego, że może zostać po nas wiele książek, obrazów, kompozycji, dzieł architektury i wiele jeszcze innych utworów sztuki, nauki, kultury i cywilizacji, ale to nie wypełni tej pustki, o której mówi Kot w pustym mieszkaniu, jeden z najbardziej poruszających wierszy Wisławy Szymborskiej. Nieobecność i niebycie jest czymś o wiele gorszym niż sama świadomość śmierci bliskiego człowieka. Śmierć kogoś, którego kochamy jest doświadczeniem bardzo bolesnym i nie sposób wyczerpać otchłani tego bólu. Niebycie jest inne, jest uporczywe, jest boleścią,, ale zarazem milczeniem, już nie krzykiem, nie rozpaczą. Jest stanem constans. I jest świadomością nieodwracalności tej sytuacji. Bezsilność wobec niebycia nawet u ludzi wierzących wywołuje frustrację i stres. A co powiedzieć tym, którzy łaski wiary nie dostąpili? Pojęcia nie mam. Niebycie osób kochanych czy najbliższych nie pozostawia nam wyboru. Jesteśmy wobec tej rzeczywistości bezsilni, nie możemy nic zrobić. W tej bezradności szukamy jakiegoś kontaktu, choć wiemy, że jest on iluzoryczny: chodzimy na cmentarz, porządkujemy grób jakby to był ogród, pielęgnujemy pamiątki nieobecności. Zawsze byłem zdania, że świadomość nieobecności bliskich nam ludzi nie jest sprawą rzeczy, które pozostały albo nie – w jakiejkolwiek wierzą postaci – lecz przede wszystkim tym, co Wittgenstein nazwał faktem: Świat jest zbiorem faktów, a nie rzeczy. I jeszcze jeden myśliciel z zupełnie innej konstelacji przychodzi mi na myśl. To Blaise Pascal, który z jednej strony pisał o szaleństwie krzyża, a z drugiej strony – chociaż obie są tym samym – o porządku serca i miłości. Niebycie jest inną formą miłości, dyskretną, pozornie tylko nieobecną, cierpliwą dla tych, którzy wierzą, i nieosiągalną, dla tych, co nie wierzą. Jest jednak zawsze stanem osobliwym, bo brak bytu w sensie europejskiej myśli filozoficznej oznacza nicość, z czym wielu z nas pogodzić się nie umie i co jest całkowicie zrozumiałe z perspektywy życia. Co będzie potem, tego nikt z nas nie wie. Niebycie ma jednak jeden pozytywny walor, który uświadomili sobie już greccy myśliciele: kiedy my jesteśmy, śmierci nie ma, gdy jest śmierć, nas nie ma. Problem niebycia dotyczy zatem innych, nie mnie. Ja to ktoś inny – napisał kiedyś Arthur Rimbaud – i kto wie, czy w tej poetyckiej metaforze nie ma głębokiej prawdy. Albert Camus mówił o obcości i o Obcym jako paraleli ludzkiego losu. Doznanie niebycia jest też doświadczeniem obcości, bo o niebyciu niczego nie wiemy i niczego wiedzieć nie będziemy, póki żyjemy, póki jesteśmy bytem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s