Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O pięknie

Dodaj komentarz

06/03/2012 21:44:23

                                                                                            Rafałowi

 

   Piękno powinno mieć ze swojej natury i zarazem własnej istoty charakter niemal seksualny, a w każdym razie uwodzicielski, jest bowiem zauroczeniem, którego w racjonalny sposób wytłumaczyć nie sposób. Albo ono jest, albo go nie ma. Mówiąc o zauroczeniu w kontekście piękna, mówię o jeszcze czymś innym. Co powoduje, że możemy bez końca słuchać jednego utworu, czytać jedną książkę, wpatrywać się w jeden obraz albo zakochać się w jednej jedynej katedrze ze wszystkich, jakie na świecie istnieją? Mówię bardziej o zauroczeniu, a mniej o miłości, bo fascynacja zawiera w sobie przymus pożądania i piękno też przymus ten w sobie zawiera. Nie możesz oderwać wzroku, słuchu i wszystkich innych zmysłów od tego, co cię zajmuje i fascynuje. To, co nazywamy miłością, przychodzi później; najpierw pojawia się zmysłowość. W dziejach kultury ludzkiej, zwłaszcza w starej Europie, z reguły próbowano te dziedziny od siebie oddzielać. Być może należy powiedzieć kilka słów o pięknie i pożądaniu. Nasz świat jest w ten sposób zbudowany, że istnieje niepisana i wyznaczona sferą tabu granica między tym, co w kulturze wysokiej można powiedzieć, a czego powiedzieć pod żadnym pozorem nie można. Czym jest piękno? Przede wszystkim tym, co nas fascynuje fizycznie albo intelektualnie. Nie wiem, co jest ważniejsze, bo choć kulturowa hierarchia już dawno ustaliła priorytety, to życie dyktuje swoje warunki i czasem cielesność jest ważniejsza niż myślenie. Czy to jest dobre? Jak najbardziej, bo w tej sferze naszej aktywności rodzi się życie, życie się odradza, życie trwa, chociaż my przemijamy. Nas nie będzie, ale piękno będzie istnieć. Piękno zbudowanej kiedyś średniowiecznej katedry i piękno twarzy, którą przez chwilę zobaczyłeś wczoraj w metrze. Piękno ma bowiem dwie natury: trwałej wartości kultury i czegoś, co jest tylko nietrwałym życiem, czymś, co za chwilę przeminie, ale co w tobie wzbudziło nagły zachwyt. O pięknie nie można mówić obiektywnie, chociaż estetyka europejska próbowała takie kanony stworzyć. Nie jest to jednak możliwe, bo nigdy nie wiesz, co cię zachwyci. Więcej nawet – nie sposób określić jednego przedmiotu tego zachwytu dla wszystkich, bo o ile katedra w Reims czy obraz Leonarda mogą teoretycznie zachwycić niemal wszystkich, o tyle przywołana przed chwilą twarz widziana w metrze już nie. Piękno ma bowiem naturę dwoistą: obiektywną i subiektywną, ale wyznaczenie granicy tej dwoistości graniczy niemal z cudem. W mowie potocznej tę dwoistość nazywa się często gustem i dodaje, że o gustach się nie dyskutuje. Sprawa tkwi jednak chyba głębiej. Są wszakże różne rodzaje piękna, nie tylko te zmysłowe, bezpośrednio w akcie percepcji doznawane. Sprawa dotyczy przede wszystkim ludzi, a nie dzieł sztuki czy kultury, bo te są raczej proste do rozpoznania. Co znaczą takie pojęcia, jak „piękna dusza” albo „piękny umysł”? Jak to określić? Jak zracjonalizować? To jest obszar, w którym estetyka spotyka się z etyką albo nawet wręcz z miłością. Nie można przecież w sposób obrazowy opisać „pięknego umysłu”, ale nie można też – na dobrą sprawę – wytłumaczyć słowami, co znaczy twierdzenie „on pięknie gra”. Piękno zatem odwołuje się przede wszystkim do zmysłu wzroku i to na poziomie przedwerbalnym, jeszcze zanim to wszystko można określić słowami. Niektórzy nie wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, ale być może nigdy tego doświadczyli. Póki żyją, mają szansę bez względu na wiek. Ja tego osobliwego stanu emocji i uczuć doświadczyłem i wiem, że piękno można również tak postrzegać – jako stan nagłego zakochania, niewytłumaczalny, ale tym bardziej fascynujący. Próbowano, zwłaszcza w dawnych wiekach, ustalać kanony piękna. Chyba największe dokonania miał w tej dziedzinie Leonardo da Vinci, ale znowu rzecz dotyczy wzroku, a potem ludzkiego ciała jako harmonii proporcji. To był stary wątek pitagorejski: harmonia, proporcja, liczba, matematyka, ład i kosmos. Jeszcze wielki Leibniz mówił, że muzyka to nieświadome liczenie w duchu. Z muzyką jest jednak ten kłopot, że jej nie widać, że to, co wzrokiem rozstrzygamy jako piękne, tu nie ma zastosowania. Czym jest piękno w muzyce? Harmonią w pitagorejskim rozumieniu? Być może, zapewne tak, ale jak to odnieść do dysharmonii muzyki XX wieku, która często ten aspekt stawiała sobie za cel? Czym jest piękno w literaturze? Zdolnością układania słów. Z tym też można się zgodzić, ale słowa układać można w różny sposób, dla jednych piękny, dla innych nie. Piękno prowokuje też inne zasadnicze pytanie w sztuce i w myśli o sztuce od dawna podejmowane: czym jest brzydota i na czym polega jej fenomen? I kiedy brzydota może być piękna? Casus Boscha jest być może najbardziej w tym względzie pouczający i charakterystyczny, a Muzyczne piekło Ogrodu rozkoszy ziemskich dodatkowo kieruje naszą uwagę w stronę sztuki dźwięku. Być może jest tak, jak chciał św. Bonawentura: brzydota jest piękna, jeśli pokazuje swoją własną twarz. Sztuka zawsze intuicyjnie przedstawiała Chrystusa jako pięknego człowieka, zwłaszcza w czasach renesansu, upodobniając Go do antycznych kanonów piękna cielesnego. Dopiero Mathis Nithart, zwany Grünewaldem, w Ołtarzu z Isenheim (dziś znajdującym się w Colmarze) pokazał dramat ukrzyżowania i tej okropnej śmierci. To jest Chrystus straszliwy, umęczony tak bardzo, że możemy przypuszczać, że nigdy nie był piękny niczym pradawny bohater, ale w tym umęczeniu jest prawda i jest piękno osobliwe, piękno cierpienia i śmierci Boga. Piękno zatem nie jest tylko obszarem tego, co kojarzymy z fascynacją, jest także tym, co wiąże się ze wzruszeniem, chociaż jest to w jakiś sposób zaprzeczeniem piękna jako zjawiska estetycznego. Jest jeszcze inny rodzaj piękna, na który zwracają uwagę uczeni i artyści: piękno matematycznego wzoru, piękno natury i kosmosu, piękno Abstrakcji i piękno dzieła sztuki, które odwołuje się przede wszystkim do intelektu, o wiele mniej do emocji. Pisał o tym wielki fizyk, twórca zasady nieoznaczoności, Werner Heisenberg. Chyba najpiękniejszym tego rodzaju utworem jest bachowska Kunst der Fuge, traktat o istocie dźwięku napisany dźwiękiem, wielki tekst kultury o istocie tworzenia, o zasadach i sensie polifonii, o dziele sztuki i o pięknie samym w sobie, bo przy jego wszystkich intelektualnych wymiarach brzmi, istnieje, zachwyca i mówi, czym jest piękno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s