Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O pracy i o trudzie

Dodaj komentarz

09/07/2012 21:53:34

                                                                                                                                                                            Halinie Mierzwińskiej

 

      Nieoceniony Mieczysław Jastrun w jednym ze swoich pięknych i mądrych esejów przywołał sławną myśl Leonarda da Vinci, a ściślej rzecz biorąc jego rozmowę z samym sobą, którą święty Augustyn przy innej okazji duchowej nazwał SolilokwiaCzemu się tak trudzisz, Leonardo? To jedno z kluczowych pytań naszego bycia na ziemi, jeśli chcemy coś pożytecznego zrobić albo coś po sobie pozostawić. Trud zawiera w sobie pewien paradoks, przynajmniej z mojego punktu widzenia: jest zaprzeczeniem życia bezrefleksyjnego, ale przyjemnego. Nie trzeba odkrywać Ameryki, żeby w miarę spokojnie żyć i być, z drugiej strony jednak trud odkrywania tego, co nowe albo w naszej świadomości jeszcze nieopisane i nienazwane stanowi radość myślenia, szukania i błądzenia, bo pomyłki też mogą przynieść radość. Nobody is perfect. Radość z faktu, że coś robimy, że próbujemy to jakoś ogarnąć, dać temu wyraz, nazwać, zapisać jest radością jedną z najpiękniejszych. Nulla dies sine linea. O istocie pracy najpiękniej napisał Norwid w PromethidionieBo piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało. Nawet jeśli w ten ostateczny akt wiary nie wierzymy, jeśli eschatologia nie ma sensu, może to być piękna metafora sensu naszego trudu i naszej pracy. W tym przypadku zmartwychwstanie oznacza życie tego, co zrobiliśmy tu, na Ziemi, obojętnie, czy będzie to pamięć ludzi nam życzliwych i wdzięcznych za nasze proste często, ale jakże potrzebne prace, czy też pamięć pokoleń o wielkich dziełach cywilizacji, nauki, kultury i sztuki. Trud ma to do siebie, że w jakiś dziwny sposób wypełnia, a być może nawet niweluje pustkę istnienia, że istnieniu przynajmniej w doczesnym życiu nadaje sens, bez względu na to, czy jest to samotna podróż jachtem dokoła świata, czy wyprawa na najwyższe szczyty świata, czy napisanie wiersza, namalowanie obrazu, skomponowanie kilku pięknie ułożonych dźwięków, czy cokolwiek jeszcze innego, a takich rzeczy i działań jest przecież nieskończenie wiele. Moja polonistka z Pierwszego LO w Gdańsku i zarazem od pierwszej klasy ze mną zaprzyjaźniona, z którą już wtedy prowadziłem prywatną korespondencję pocztową, mawiała często: potęgą trudów zdobywa się szczyty. Rozumiałem już wtedy sens tej myśli, ale kilkunastolatek nie może tego jeszcze sam doświadczyć. To przychodzi później; w moim przypadku, kiedy po raz pierwszy usiadłem przed pustą kartką papieru i chciałem coś napisać, co nie będzie banałem albo głupotą, co wymagało myślenia i ogromnej samokontroli, bo będzie to niemal natychmiast opublikowane na radiowej antenie, w Trójce, która na początku lat osiemdziesiątych minionego wieku była nie tylko ostoją w miarę wolnej myśli, ale miała najwyższe audytorium wśród słuchaczy. To była wielka szkoła radia, ale również pracy i trudu, a także odpowiedzialności, bo są to pojęcia wzajemnie ze sobą powiązane. Ogromnie cenię sobie trud tych ludzi, którzy wykonują prace proste, ale często uciążliwe. Być może tam w sposób najgłębszy ujawnia się sens pracy jako takiej, jako ludzkiej egzystencji, jako bytu, jako potrzeby działania. Myślałem o tym często, obserwując działania niepozorne, a nawet dla wielu niekonieczne, może też niepotrzebne. No bo co dla naszego bytu wniesie korzyść przycinania trawy czy konieczność zadbania o psa albo kota, albo inne żywe istnienie? Pewnie nic, ale wielu z nas jest głęboko przekonanych, że to jednak ma sens. Trud ma różne imiona. Praca, o której mówił Norwid, ma drugie dno. Pierwsze jest codzienne i zwyczajne: trzeba jakoś zarobić na życie. Drugie jest bardziej skomplikowane, dotyczy bowiem sfery często nieświadomej, tego, co tworzy sens naszego życia, chociaż wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy albo nie chce tej świadomości przyjąć. Praca jest rodzajem powinności wobec bytu, jest rozmnożeniem biblijnych talentów, dążeniem do wypełnienia ziemskiej egzystencji, wypełnienia nami, sensem tego, co robimy. Trud jest czymś więcej niż praca. Jest świadomym narzuceniem pracy ponad miarę, ale z pełną świadomością, że to jest konieczne. Spalona promieniowaniem Maria Curie-Skłodowska wiedziała, że to, co robi ma głęboki sens, że kosztem własnego zdrowia i życia rozwija naukę w stopniu wcześniej w jej dziedzinie do tej pory niespotykanym. Trud jest w ogóle pojęciem dość zagadkowym i mało w gruncie rzeczy zrozumiałym. Skąd się bierze garstka ludzi, którzy ponad przyjemność własną przedkładają własną nieprzyjemność? Skąd się bierze imperatyw pracy? Konieczność myślenia, zrozumienia, pisania, utrwalania? Można przecież życie przeżyć bezrefleksyjnie i nie jest to zarzut; jest to przywilej i prawo każdego z nas. Nie mówię o trudzie odpowiednio wynagradzanym, bo to jest oczywistość; mówię o trudzie bezinteresownym, trudzie samym w sobie, który nie oczekuje niczego poza samym sobą. I po co tak się trudzić? Na to pytanie nie ma chyba właściwej odpowiedzi. Każda będzie rodzajem ukrytej hipokryzji. Trud – jak wdowi grosz – musi być nie tylko bezinteresowny [bo w gruncie rzeczy na początku taki właśnie jest], ale ofiarowany sprawom wyższym, z którym często nie zdajemy sobie sprawy. Nikt nie dał nam gwarancji, że trud się opłaci. Jest  jakiś sposobem na życie, na dociekanie jego istoty, sensu albo bezsensu. Podobno kiedyś jeden z przyjaciół Einsteina, z którym razem amatorsko muzykowali, zwrócił uwagę największemu fizykowi XX wieku, gdy ten pomylił takty i rytmy: Ależ, Albercie, czy ty nie potrafisz liczyć? Trud jest ciągłym liczeniem, jest sytuacją Syzyfa, z tym że – w przeciwieństwie do bohaterów greckiej mitologii – czasami ten kamień można wciągnąć na górę i wtedy trud jest nie tylko nagrodą, ale i świadectwem, że to ludzie panują nad  bogami, a nie odwrotnie. Boga osobowego w to nie mieszajmy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s