Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O prawdzie

Dodaj komentarz

22/03/2012 20:08:22

                                                                                                               Rafałowi

   Z prawdą ma się rzecz najgorzej, bo mimo że wszyscy mniej więcej wiemy, czym ona jest albo czym powinna być, wymyka się często jej sens codzienny i zarazem po prostu ludzko zrozumiały. Dawni Mistrzowie w myśleniu słusznie uważali, że prawda jest to zgodność naszego oglądu rzeczywistości z nią samą, czyli jeśli widzę zielony stół, to widzę zielony stół. Ale czy naprawdę on tam jest? Tego orzec z całą pewnością nie mogę. A co zrobić z niewiernym Tomaszem? Od blisko dwóch tysiąca lat uchodzi za człowieka, który nie umiał w pierwszych chwilach rozpoznać swego Boga, ale potem Go rozpoznał? Tomasz był być może protoplastą innego wielkiego sporu, który w naszej kulturze istnieje: jak ma się wiedza do wiary i jak ma się wiara do wiedzy? I gdzie w tym wszystkim jest prawda, jeśli w ogóle gdzieś jest? To spór, który toczy się od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Najbardziej ostrą postać nadał mu cesarz Tertulian, formułując zarazem jedno z kluczowych pytań śródziemnomorskiej kultury, pytań o sens prawdy i wiary: Credo, quia absurdum – Wierzę, bo to jest niedorzeczność. [Współczesne słowo absurd nie na wiele się tu zdaje, bo określa mentalne zjawiska naszych czasów; niedorzeczność natomiast sięga o wiele głębiej, dotyczy bowiem nie tyle naszego rozumienia absurdu, ile niemożności pogodzenia myślenia ze sferą jak najbardziej pozamyślową]. Dla wielu ludzi, zwłaszcza ludzi Kościoła Rzymskiego, takie postawienie sprawy jest niemożliwe, bo od dawna próbowano dowieść odpowiedniości wiary i nauki, że były to zjawiska równoległe, że spalenie na stosie Giordana Bruna było wypadkiem przy pracy, że proces Galileusza był pomyłką, a wielu innych myślących ludzi, takich choćby jak Blaise Pascal czy Baruch Spinoza, właściwie nie wiadomo, dlaczego wykluczono ich z Kościoła. A skąd się wziął Index librorum prohibitorum? Prawda jest takim obszarem wiedzy lub świadomości, której większość się boi. Jedni, bo nie chcą stracić władzy duchowej lub świeckiej, inni, bo nie potrafią jej udźwignąć, jeszcze inni, bo nie dopuszczają do świadomości innych racji niż sami sobie i innym ustalili. Próba pogodzenia wiary z wiedzą nie ma sensu przede wszystkim dlatego, że wiara może stać się wiedzą, ale wiedza raczej nigdy nie stanie się wiarą. Weźmy taki przykład: ludzie zawsze chcieli być zdrowi i modlili się o to do Boga; pozostawali zatem w sferze wiary; odkrycie antybiotyków przeniosło wiele chorób ze sfery wiary – słynne „trzy Zdrowaśki” z Antka Bolesława Prusa – do sfery wiedzy. Prawda jest natomiast przede wszystkim domeną naszego ludzkiego i ziemskiego pojmowania rzeczy. Trudno przecież orzec, co jest prawdą „tam” i na dobrą sprawę nikt myślący takiej próby nie podejmował. Pojmowanie prawdy i jej rozumienie w naszym życiu ma jeszcze kilka aspektów. Pytanie pierwsze: czy jest dobra i zła prawda? Takie postawienie sprawy od razu wywołuje u wielu z nas odruch sprzeciwu, prawda przecież jest tylko jedna, ale jak to odnieść do dobrze i głęboko pojętej miłości? Jak powiedzieć człowiekowi, który umiera, że umiera? Można powiedzieć, że idziesz do domu Pana, ale jeśli nie wierzysz, to co? Idziesz do piachu, jak napisał kiedyś Tadeusz Różewicz? W naszej kulturze za bardzo uwierzyliśmy wielu rytom kulturowym i religijnym, by zdobyć się na taką odwagę. Trzeba dużo odwagi i prawdy, by móc powiedzieć prawdę. Inna rzecz, że prawda jest często nadmiernie mitologizowana. I nawet nie chodzi tu o kłamstwo, dużo bardziej o przemilczenie wielu spraw, nie tylko w sytuacjach granicznych. Powiedzenie prawdy – w obojętnie jakich okolicznościach naszego życia – jest albo wysiłkiem, albo heroizmem. Przemilczenie jest zwykle wycofaniem się. Defensywą. Najlepiej nic nie mówić, tylko czy o to chodzi? Napisać prawdę o prawdzie jest rzeczą zgoła niemożliwą. I na tym polega paradoks tej najbardziej trudnej sytuacji: jak można mówić o tym, o czym w ogóle nie można mówić? Prawda jest jak ostry nóż; tnie wszystko i bez wyjątku. Jest zarazem tym, czego nie chcemy: obrazem naszego świata, w którym często być nie chcemy, bo przenosimy się do światów innych, dużo bardziej nam przyjaznych. Prawda ma jednak jedną wielką zaletę: jest prawdą, oglądem tego, co jest zgodne z rzeczywistością. Prawda nie kłamie, bo nie ma jak; prawda jest prawdą, nie ma dla niej wyboru nieprawdy; prawda istnieje tylko dlatego, że jest prawdą; innej możliwości dla niej nie ma. Ale zarazem jest to wybór dla nas: kłamać czy mówić prawdę? To ważne. Jeśli kłamiemy, to kłamiemy, ale jeśli mówimy prawdę, to ją mówimy. Co to znaczy „mówić prawdę”? Tego nie wiem. Trzeba by zastanowić się, jakie konsekwencje niesie ze sobą sformułowanie o mówieniu prawdy? I czym jest prawda w naszym życiu? Bardzo często jest tak, że prawda jest generalnie wartością względną, choć powinna być bezwarunkową wartością bezwzględną. Otóż, prawda nie jest czymś szczególnym, nie jest bytem samym w sobie; jest właściwością naszego życia – i tylko naszego – zwierzęta nie znają pojęcia prawdy, dobra i zła.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s