Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O samobójstwie

Dodaj komentarz

13/05/2012 23:49:19

                                                                                                                  Rafałowi

      Albert Camus w swoim najgłośniejszym eseju Mit Syzyfa tak pisał: Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo. Orzec, czy życie jest, czy nie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie filozofii. Reszta – czy świat ma trzy wymiary, czy umysł ma dziewięć czy dwanaście kategorii – przychodzi później. To są gry; wpierw trzeba odpowiedzieć. I jeśli jest prawdą, jak utrzymuje Nietzsche, że filozof musi świecić przykładem, aby być godnym szacunku, zrozumiała staje się ważność tej odpowiedzi, która poprzedza gest definitywny. Są to oczywistości, które czuje serce, ale które trzeba pogłębić, aby uczynić je jasnymi dla umysłu. Camus ma po stokroć rację Bardzo niewielu filozofów w dziejach myśli ludzkiej odnosiło się tak bezpośrednio do wielkiego i dla wielu kluczowego problemu egzystencji, filozofii jako takiej, refleksji o myśleniu, o sensie życia i bycia, która z reguły sprowadzała się do rozbudowanej frazeologii, wybujałej i często niejasnej semantyki, do nadmiernego werbalizmu. Samobójstwo i eutanazja (a są to wbrew pozorom działania wobec siebie bardzo podobne, jeśli nie tożsame) od bardo dawna stanowiły kulturowe i etyczne tabu. Wiele kultur nie tyle potępiało samobójstwo, bo trudno potępić w czambuł coś, co jest stare jak ludzka cywilizacja, ile z rozmaitych względów nie akceptowało takiego wyboru. Jestem w stanie zrozumieć powody religijne, bo one zawsze były zakotwiczone w rzeczywistości wyższej dla tych, którzy w jej istnienie wierzą. Nie jestem natomiast w stanie pojąć mentalnego ostracyzmu dla wszystkich innych, tych, dla których ten świat jest światem ostatnim i jedynym. Też mają prawo żyć i umierać wedle własnej woli. Camus ma rację: jest to sprawa woli, decyzji, często takiego dramatu albo bólu, z którym nie wiadomo, co zrobić. Jednak prawo do wolności ludzkiej powinno taką możliwość dawać. Samobójstwo jest zawsze – tak przynajmniej się wydaje, ale nie mnie o tym sądzić – aktem rozpaczy albo desperacji, a najczęściej  jednym i drugim. Jest gwałtownym przecięciem wszystkich linii życia, emocjonalnych, biologicznych, religijnych, społecznych, emocjonalnych… Wszystkich. Ale ta decyzja powinna być zawsze decyzją rozstrzyganą we własnym sumieniu i nikogo nie wolno za to potępiać. Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: choroba, nieumiejętność rozporządzania własnym życiem albo cierpienie ponad miarę. Zawsze bardzo dziwiłem się sformułowaniu, że człowiek powinien żyć do naturalnej śmierci. Że musi, bo tak dyktuje wiara, etyka, tradycja. A jeżeli ktoś ginie w wypadku – obojętnie jakim – czy to jest naturalna śmierć? Czy może sztuczna? To są absurdy naszego myślenia i rozumienia albo i nie rozumienia oczywistości śmierci, konieczności umierania, prawa niebytu. Będę zapewne nie za bardzo popularny, ale jestem za tolerancją także w tym sensie, że każdy ma prawo o tym decydować albo w tragicznym akcie samozagłady, albo w humanitarnym sposobie odejścia z własnej woli lub z woli najbliższych. Wielki fizyk radziecki Lew Landau, laureat Nagrody Nobla i postać w jakiś sposób tragiczna, jak wielu innych naukowców, myślicieli i artystów sowieckiej Rosji, po wypadku samochodowym w roku 1962 przez sześć lat pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej. Nigdy nie powrócił do świata. Mój przyjaciel, profesor Jerzy Dymecki, emerytowany Kierownik Zakładu Neuropatologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, zadał kiedyś w jednej z moich audycji pytanie, na które odpowiedzieć jednoznacznie nie sposób: czy tak być musiało? Nie wiemy nic o doznaniach Landaua, o tym, co czuł, co widział, co rozumiał. I nie będziemy tego wiedzieć dopóki sami w takiej sytuacji się nie znajdziemy, chociaż z tej drogi powrotu zwykle nie ma. Nie potępiajmy i nie bójmy się faktu własnego odchodzenia, obojętnie, w jaki sposób to się dzieje. Odejść i tak musimy, na to nie ma rady. Kultura śródziemnomorska generalnie potępia samobójstwo jako grzech, jako infamię, jako zło, ale w perspektywie własnego istnienia każdy powinien mieć taką możliwość. Wielki polski poeta i dramaturg Tadeusz Różewicz jedną ze swoich sztuk zatytułował Do piachu. Mowa jest tam o historii i polityce, ale w gruncie rzeczy chodzi także o los każdego z nas, także ludzi, którzy podjęli najtragiczniejszą decyzję w życiu. Pozwólmy im odejść w sytuacji skrajnej i nie potępiajmy ich za to, co zrobili, byśmy i my nie byli potępieni w podobnej albo zupełnie innej sytuacji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s