Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

O wartościach

Dodaj komentarz

04/03/2012 13:49:50

                                                                                                                       Rafałowi

   Jest to jedna z tych kategorii ludzkiego myślenia, z którą najwięcej mamy problemów. Bo czym są wartości i jak w zasadzie mamy je klasyfikować i kwalifikować? Wartością jest niewątpliwie dobro, ale czym jest dobro? Wartością jest niewątpliwie prawda, ale co to jest prawda? To pytanie zadał Piłat z Pontu na największym procesie chrześcijańskiego świata i jest to jedno z kluczowych pytań naszej kultury nie tylko dlatego, że zadał je rzymski namiestnik Synowi Bożemu, tylko dlatego, że dotknął istoty rzeczy w pytaniach o wartościach najważniejszych. Dobro? Prawda? Piękno? A być może także  zwyczajna ludzka współczułość i zrozumienie nie tyle wartości, ile bardziej ich odczuwania w zwykłym, normalnym życiu. Intuicja podpowiada i to, że wartości nie mają cech absolutnych, że są to – wbrew pozorom – rzeczy jak najbardziej względne, że można było wiele wieków temu Joannę d’Arc uznać za czarownicę, spalić ją na stosie, a potem uznać jej świętość?. Czy i jak są to rzeczy z wartościami związane? Wiadomo, że wartości kierują naszym życiem; to żadnej wątpliwości nie ulega. Słynny imperatyw kategoryczny Kanta wyjaśnił tę sprawę najlepiej i chyba – mimo trudnego języka jego tekstów – najprościej. Wartości są jednak – przy ich wszelkiej domniemanej bezwarunkowości – czymś względnym. Co jest dla mnie, a co dla Ciebie wartością? Nie wychodźmy poza obręb tego, co w tej sprawie ustaliła europejska aksjologia. Chyba najpiękniej opowiedział o tym dekalog. Tylko czy to w jakikolwiek sposób można przełożyć na kodeks wartości? Jest jeszcze i inny problem fundamentalny –czym w ogóle są wartości? Ludzie lubią o tym mówić; wartości są dla tej społeczności czymś w rodzaju deski ratunkowej albo desek ratunkowych. Takim obszarem, w którym samemu możemy siebie usprawiedliwić. Wartości i ten jeszcze mają mankament, że nie wiadomo, co wartością jest, a co nią nie jest? I jak właściwie to ustalić? Jak o tym orzekać? Uczono nas przez setki lat, że wartości biorą się z mądrych ksiąg, a także z tego, co nazywamy pamięcią świata, i to zapewne prawda najgłębsza, ale wartości biorą się także z naszego myślenia, z chęci zrozumienia tego, co nas na tym świecie spotkało. Z wartościami jest jeszcze i ten problem, że mają one walor prawdy jedynej, przez nikogo – w zamierzeniu – nigdy nie kwestionowanej. Jest jednak inaczej. Nikt i nic w naszym życiu nie może być prawdą jedyną i niepowtarzalną, mimo że wielu ludzi ma taką nadzieję i taką wiarę. Na tym polega jeden z kluczowych problemów rozumienia tych sprzeczności. Co dla mnie jest wartością, dla ciebie jest zaprzeczeniem tej wartości, więc po co mówić o wartościach? Są wartości, którym nie sposób zaprzeczyć i o nich dyskusja właściwie nie ma sensu: życie, miłość, dobro, byt, bycie i parę innych jeszcze rzeczy oraz cech, które kształtują szlachetność naszego człowieczeństwa. Ale są też wartości, które zbudowała kultura chrześcijańska i która w pojęciu aksjologii jest oczywistą dominacją większości. Pytanie jest proste, zwłaszcza w kontekście chrześcijaństwa i uprawy na tym gruncie zbudowanej: dlaczego są pewne obszary ludzkiego życia, którym z definicji odmawia się wartości? I w imię czego właściwie? Jak to było, że sprawcy Holocaustu nosili na pasku od munduru napis Gott mit uns [Bóg jest z nami]? Jak to było, że przez wiele setek lat starsi poprzednicy Nelsona Mandeli byli kimś w rodzaju „untermenschen”? Jako to było – i niestety jest – że ludzie, którzy kochają się bez przestrzegania tradycyjnej ortodoksji są odsądzani od czci i wiary, chociaż wypełniają to najważniejsze przykazanie ewangeliczne, przykazanie miłości totalnej, bezwarunkowej i jedynej, która – jak mówi Biblia – jest Bogiem samym? Pytanie o wartości jest pytaniem o tyle zasadniczym, że próbujemy z niego zrobić jedno z pytań najważniejszych, a z samych wartości uczynić jeden z najważniejszych kierunkowskazów naszego życia. Zapominamy jednak, że jest piękna przypowieść Chrystusa o kamieniu, który powinien rzucić pierwszy, kto jest bez grzechu. Otóż, wartości są w pewnym sensie zaprzeczeniem grzechu, ale także natury ludzkiej, która z istoty swojej jest grzeszna, bo istnieje w niej zło. Można w tym myśleniu pójść jeszcze dalej: wartości są utopią, która wszystkim nam zagraża w tym sensie, że jeśli pójdziemy tą drogą z żelazną konsekwencją, to dojdziemy do drzwi Tomasa de Torquemady albo do postaci Wielkiego Inkwizytora z Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego. To jest chyba największe niebezpieczeństwo: zabijać w imię wartości, to jest święta wojna, to jest absurd takiej sytuacji, w której wartości przerastają same siebie i stają się religijnym dekalogiem. Kazanie na górze było czymś zgoła innym. Nie było systemem nakazów i zakazów. Było rodzajem propozycji: bądź dobry, kochaj, bądź uczciwy, sprawiedliwy, miłosierny, wybaczający, ludzki. Nikt ci nie obiecuje, że za to tu, na ziemi, coś dostaniesz, więcej nawet – nie musisz w to wierzyć, ale bądź taki, bo tak trzeba, tak być powinno, taka jest powinność wobec twoich bliźnich. Jeśli wartości mają jakieś znaczenie w naszym życiu, jakiś sens, który potrafi je w sposób racjonalny uzasadnić, to przede wszystkim dlatego. Wszystkie inne mieszczą się w niepoznawalnych konstelacjach naszego istnienia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s