Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

Przesłuchanie ciała

Dodaj komentarz

22/01/2013 09:25:59

                                                 Rafałowi – na czas mojej choroby

 

      Ryszard Przybylski, wielki pisarz, eseista i historyk literatury, jeden z ostatnich, co tak poloneza wodzi, najwybitniejszy wraz z Marią Janion myśliciel o sztuce słowa naszych czasów, w posłowiu do Wierszy wybranych Janusza Stanisława Pasierba, zatytułowanym Poezja wiary tragicznej, pisał w kontekście tej twórczości o przesłuchaniu ciała. Zaznaczył przy tym, że nie chodzi o osłuchanie, ale właśnie o przesłuchanie„Współczesna antropologia filozoficzna – napisał Ryszard Przybylski – zapewnia nas, że ciało wiąże się z <<dziedziną mowy>> i jest pierwszym <<słowem>>, jakie wypowiada każdy człowiek. Niech tedy odpowie na dręczące nas pytania. Nowy Testament poucza nas, że człowiek nie tyle ma ciało, ile jest ciałem. Niech tedy poeta, przesłuchując je jak najsprawiedliwszy sędzia, dowie się od swego <<jest>>, jak i po co istnieje. Pytać ciało znaczy albowiem tyle, co pytać o istotę człowieczeństwa i poszukiwać dróg naszych przeznaczeń. W swoich Dziennikach z lat 1910 – 1923 Franz Kafka zapisał myśl niepokojącą, ale ważną dla wielu ludzi, dla wielu z nas, zwłaszcza dziś, w czasach kultu młodości, zdrowia, urody i sprawności fizycznej: Pewne jest, że główną przeszkodę w moim rozwoju stwarza mój stan fizyczny. Z takim ciałem nie można niczego osiągnąć. Będę musiał przywyknąć do tego, że będzie mnie ono fizycznie zawodzić.[…] Moje siły nie wystarczają już, by napisać jakiekolwiek zdanie. Ach, gdyby chodziło o słowa, gdyby dość było napisać słowo i odwrócić się ze spokojną świadomością, że się słowo całkowicie wypełniło sobą. Gdyby poszukać słów kluczowych dla twórczości Kafki, to znalazłyby się między innymi tytuły jego ważnych dzieł:Proces, Zamek, Przemiana, Głodomór, Pułapka. Wszystkie one w jakiś sposób odnoszą się do ciała i cielesności jako takiej. Maria Janion w książce Żyjąc tracimy życie w rozdziale Przeraźliwość istnienia, poświęconym Kafce i Różewiczowi, tak pisze: Właściwym tematem „Pułapki” jest ciało. Gdy siostra Ottla tłumaczy Franzowi, że to on sam zbudował pułapkę, w której tkwi chory i udręczony, a przecież może otworzyć drzwi od niej i wejść w świat i życie, ten odpowiada z fatalistycznym uporem: „to ja jestem pułapką, moje ciało jest pułapką, w którą wpadłem po urodzeniu” Schwytanie w ciało, uwięzienie w ciele, przejawia się też w swoistym dualizmie: w koncepcie Animuli – „duszyczki” Franza, która siedzi gdzieś na uboczu i nie interesuje się nim. Franz mówi u Różewicza jak gnostyk, którego winą jest urodzenie się. Tematem słynnego „Listu do ojca” Kafki jest również ciało. Ciało ojca i ciało syna. Może najbardziej zapada w pamięć fragment, w którym Franz wspomina dziecięce przeżycia z kabiny kąpielowej nad morzem – wtedy gdy szczególnie przytłaczała go ojcowska „obnażona cielesność”. Już gdy się rozbierali, przygważdżało przeciwstawienie: „ja mizerny, wątły, szczupły. Ty krzepki, ogromny, szeroki”. Najgorsza chwila nastawała wówczas, gdy trzeba było wyjść z kabiny między ludzi: „ja u Twojej ręki, mały szkielecik, niepewny, boso na molo, bojący się wody, niezdolny do powtarzania Twoich ruchów pływackich”. Wtedy przeżywał najsilniej nędzę własnego ciała i chwałę ciała ojcowskiego. Nie wiem dlaczego – a może doskonale wiem – o skojarzeniach Listu do ojca z rozmową W katedrze z Procesu. Oba te teksty trzeba czytać wieloznacznie; oba zawierają dwa przeciwne sobie wymiary: duchowy i fizyczny. Duchowy to rozprawa z Bogiem, z panem i władcą, fizyczny to walka z niedoskonałością własnej cielesności w kontekście ludzkiej i boskiej doskonałości. Sztuka chrześcijańska instynktownie widziała w Chrystusie wcielenie ludzkiego piękna, nawet wtedy, gdy był już martwy, zdjęty z krzyża. Dopiero Andrea Mantegna w obrazie Martwy Chrystus z mediolańskiej Pinacoteca di Brera, słynna Pieta z Avignonu z paryskiego Luwru, a zwłaszcza niezwykle przejmujący Ołtarz z Issenheim Mathisa Nitharta, zwanego Grünewaldem, dziś znajdujący się w muzeum w Colmarze, pokazują prawdziwe przesłuchanie ciała, ciała zniszczonego męką, udręczeniem i śmiercią nieludzką, jeśli śmierć może być w ogóle ludzka. Aspekt fizyczny ma inne zgoła znaczenie: to konfrontacja doskonałości z niedoskonałością, rozumianą zazwyczaj subiektywnie, bo chociaż już Grecy wprowadzili kanony piękna, a przypomniał je po wielu wiekach Leonardo da Vinci, to przecież trudno im sprostać. Są to raczej modele estetyczne czy wręcz geometryczne, a przy tym nietrwałe, bo wszyscy podlegamy procesom starzenia, chyba że z takich czy innych przyczyn umieramy młodo, w pełni sił i urody, jak Aleksander Macedoński. Jeśli mówię o przesłuchaniu ciała, to mam na myśli nie tylko bardzo piękną literacką i mentalną metaforę Ryszarda Przybylskiego, ale również zwykłą, codzienną dosłowność. Posłuchaj, co ci mówi twoje ciało, gdzie są oznaki wzrostu i życia, a gdzie ślady odchodzenia i umierania. Są to przecież naczynia połączone. Przekonanie, że ciało będzie nam służyć jeśli nie wiecznie, to przynajmniej bardzo, bardzo długo jest rzeczą jak najbardziej naturalną. Taki jest instynkt życia, ale jednocześnie wiemy, że to złudzenie. Jest tylko jedna rzecz – jeśli nazwać to rzeczą – która rzeczywiście niepokoi i spać nie daje: czy cały umrę, czy może coś po mnie zostanie? Przesłuchanie ciała daje odpowiedź jednoznaczną, ale są jeszcze pytania naiwne, jeśli nie najpilniejsze, których natury nie zgłębimy. Pisała Wisława Szymborska:

Nic darowane, wszystko pożyczone.

Tonę w długach po uszy.

Będę zmuszona sobą

zapłacić za siebie,

za życie oddać życie.

 

Tak to już urządzone,

że serce do zwrotu

i wątroba do zwrotu

i każdy palec z osobna.

 

 

Za późno na zerwanie warunków umowy.

Długi będą ściągnięte ze mnie

wraz ze skórą.

Chodzę po świecie

w tłumie innych dłużników.

Na jednych ciąży przymus

spłaty skrzydeł.

Drudzy chcąc nie chcąc

rozliczą się z liści.

 

Po stronie Winien

wszelka tkanka z nas.

Żadnej rzęski, szypułki

do zachowania na zawsze.

 

Spis jest dokładny

i na to wygląda,

że mamy zostać z niczym.

 

Nie mogę sobie przypomnieć

gdzie, kiedy i po co

pozwoliłam otworzyć sobie

ten rachunek.

 

Protest przeciwko niemu

nazywamy duszą.

I to jest to jedyne,

czego nie ma w spisie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s