Piotr Orawski (1962 – 2013)

muzykolog, radiowiec i autor książek

Wszędzie to samo. Miłość, miłość, niemożliwa miłość.

Dodaj komentarz

01/12/2012 23:53:15

                                                                                                                                                            Januszowi

 

      Ten tytuł zapożyczyłem z jednego z wierszy mojego nieżyjącego od wielu lat przyjaciela, księdza Janusza Stanisława Pasierba. To jest stały motyw kultury ludzkiej. Miłość nie jest czymś nadanym i zadanym na zawsze. Miłość mija jak wszystko, przede wszystkim – jak życie. Miłość spełniona też jest nieszczęśliwa, bo zawsze się kończy wraz z końcem bytu na ziemi. Niemożliwa miłość jest stałym tematem kultury. W wiekach średnich był to swoisty temat tabu, chociaż to właśnie wtedy zdano sobie sprawę z nieodwracalności spraw funeralnych i z tego, że czym innym jest cielesność człowieka, a czym innym jego duchowość. Chyba pierwszym mitem niemożliwej miłości w Europie wieków średnich była historia Pierre’a Abelarda i Heloizy. Wymowna, poruszająca, wzruszająca. Kolejna historia, która pobudza wyobraźnię, to dzieje Nieśmiertelnej Ukochanej Beethovena, postaci bardziej mitycznej niż realnej. Żaden z biografów kompozytora nie jest pewien, o kogo chodzi i czy nie był to wytwór emocjonalnej wyobraźni autora Eroiki. Być może nikt taki rzeczywiście nie istniał, ale poruszył duchowość jednego z największych kompozytorów w dziejach sztuki dźwięku. A co powiedzieć o Schubercie? Człowieku, który nigdy nie zaznał tego, co nazywamy miłością albo uczuciem? Franz Kafka próbował z miłością flirtować, ale były to tylko epizody. Odszedł – jak my wszyscy – w samotności. Były i są cały czas uczucia toksyczne, czego w rycie kultury jednym z najbardziej znaczących jest historia związku Paula Verlaine’a i Arthura Rimbauda. Były też sławne miłości mitologiczne i literackie, z których największe i najbardziej w kulturze rozpowszechnione to Dydona i Eneasz, Romeo i Julia oraz Tristan i Izolda. Wszędzie to samo: miłość, miłość, niemożliwa miłość. Odnoszę wrażenie, że jest to jeden z najważniejszych motywów ludzkiej kultury i emocjonalności. W życiu codziennym bywa podobnie, ale ten dramat ma – jak napisała Hannah Arendt – walor banalności zła. W literaturze i w historii wielkich, choć nieszczęśliwych związków, jest to zwykle ogromna tragedia, a nie codzienność zła byle jakiego, które zabija tak samo, jak to wielkie. Kochałem kilka razy i zawsze zastanawiałem się, dlaczego miłość umiera? Dlaczego to, co jest radością, nadzieją, sensem bycia odchodzi? Może jest to sprawa niedojrzałości? Może dotyczy to egoizmu? Może jest kwestią niezrozumienia siebie nawzajem – mimo pozorów takiego zrozumienia? Trudno na te pytania odpowiedzieć. Miłość powinna być życiem, a często bywa śmiercią. Miłość nie powinna być powinnością, powinna być łaską. To skąd  tak często jej się jej zaprzecza? Wiem, że to pytanie retoryczne, że weryfikuje je samo życie, ale takie pytania należy stawiać, bo inaczej  to życie nas zabije. Miłość jest jedną z tych rzeczywistości emocjonalnych, o które warto pytać, o które warto walczyć, o które warto zabiegać. Wiele lat temu gościłem w jednej ze swoich audycji znakomitego polskiego tomistę Mieczysława Gogacza. Powiedział mi wtedy coś, co uzmysłowiło mi sens miłości:Miłość ma zawsze klasę czynnika chroniącego. Nigdy nie będzie potępiony ktoś kochany. Dlatego warto ją pielęgnować i o nią dbać i zabiegać. Może wtedy pojawi się sens i nadzieja? I nie będzie już nieszczęśliwej miłości? Chyba jednak będzie, bo miłość szczęśliwa i zarazem możliwa pozostaje zdecydowanie w mniejszości. Jest zjawiskiem tak niezwykłym, że trzeba traktować ją jak wrażliwy kwiat i dostarczać jej soków żywotnych. Jednak wszystko, co jest, się kończy – z naszej przyczyny lub nie naszej – dlatego zapewne Janusz Pasierb pisał o powszechności miłości niemożliwej, nieziszczalnej. a ja dodaję również – nieszczęśliwej. Ostatecznym kresem tej niemożliwości jest śmierć. Jest tylko jeden przypadek, kiedy nie ma smutku, nie ma poczucia osamotnienia, nie doznania opuszczenia – to sytuacja, w której ludzie darzący się spełnionym uczuciem umierają razem w tragicznym wypadku. W innych sytuacjach trauma jest tak wielka, jak przedstawił ją Krzysztof Kieślowski w swoim znakomitym i głęboko poruszającym filmie Niebieski. Czy spełniona, możliwa miłość jest możliwa? Zapewne tak, ale łatwiej przychodzi mi wierzyć w miłość w miłość pozaziemską, w obszarze wiary istniejącą, niż w tę miłość, którą łączy ludzi, a o której Kalina Jędrusik w jednej ze swoich piosenek – w kontekście rozmowy telefonicznej – śpiewała: to nie jest rozmowa międzymiastowa, to jest rozmowa między ludzka. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s